Hula-hoop w pandemii

Przyszedł listopad i w tym roku to faktura za utrzymanie domeny przypomniała mi, że to już 8 lat istnienia Hulajduszy. Co nie oznacza ośmiu lat pisania (ostatnia przerwa wyniosła… 12 miesięcy. Sic!). Ani nawet ośmiu lat słabości do kółek, bo ta trwa znacznie dłużej. Przez te długie miesiące w zawieszeniu spadły mi wszystkie zasięgi na facebooku i wyszukiwarka Google zapomniała o moim istnieniu. Bycie za pan brat z social mediami nie idzie mi zupełnie, trudno. Robię swoje. Lubię pisać do swojej wirtualnej szuflady, więc skrobnę sobie swój kolejny rocznicowy wpis.

(więcej…)
Hula-hoop dla przedszkolaka

Jakiś czas temu było u mnie o hula-hoop dla maluchów (dla zainteresowanych – kliknijcie te słowa). Dzisiaj kontynuacja tematu, czyli po co hula-hoop przedszkolakom. Oraz o tym, czy warto hula-hoop dawać małolatom w prezencie. Totalnie obiektywnie i trochę z przymrużeniem oka.

(więcej…)
Hula-hoop na wakacjach. Vol 2.

Będzie to krótka opowieść o tym, jak hula-hoop pojechało ze mną na wakacje. Krótka, bo epizodów z hulaniem nie było wiele, ale z happy-endem, który potwierdza, że zawsze należy brać hula na wakacje. A wakacje miałam w tym roku długie, gorące, piękne. Jeszcze bardziej rodzinne niż wcześniej i – znowu w Chorwacji :) Pojechaliśmy autem. Tysiąc sześćset kilometrów, 30 stopni w cieniu, dwójka dzieci, dwoje dorosłych i pies. I dwa rowery.

(więcej…)
Hulajdusza.eu na Instagramie? Czyli o tym, jak (prawie) zostałam instagramerką.

Kilka miesięcy temu postanowiłam, że czas założyć konto na Instagramie. Znajomi mówili: Facebook to przeżytek, teraz wszyscy siedzą na Instagramie! Pomyślałam: gdzieś można by pokazywać swoje hula-hoopowe życie, a ten Instagram to ładny nawet. Mimo to odwlekałam swoje pojawienie się na Instagramie. Coraz mniej mi się chce być w mediach społecznościowych, a tu trzeba było jeszcze tak od zera rozkminić, jak to właściwie działa i czemu służy.

(więcej…)
Hula-hoop dla dzieci. Od niemowlaka do…

Czy zastanawialiście się, jaki moment jest właściwy, by podsunąć dzieciom hula-hoop? Kiedy najlepiej zacząć? Ostatnio przyszło mi do głowy takie pytanie: czy można w ogóle taki start w hulanie zaplanować. Bo w mojej rodzinie, w której znajduje się jeden czterolatek i jedna trzynastomiesięczna panienka, hula-hoop jest ogólnie dostępne – można brać, kiedy się chce, i starzy nie krzyczą ;) Nigdy nie robiłam synowi specjalnego wprowadzenia do tematu („no, to teraz trzymaj, patrz i hulaj”). Ale ponieważ powszechnie znaną prawdą jest fakt, że dzieci uwielbiają naśladować to, co robią dorośli – gdy w zasięgu wzroku znajdzie się mama z hula-hoop, młodzież niechybnie zapragnie spróbować. (więcej…)

Flow

W poprzednim wpisie opublikowałam swój mały projekt hula-hoopowy, mój macierzyński manifest :) Przegapiliście? Nic straconego. Zajrzyjcie tutaj (klik!). A w tym piszącym się właśnie wpisie chciałabym podzielić się z Wami opowieścią z back stage’a. Równie domową, jak cała produkcja :)

(więcej…)
Hulajdusza 6 lat pozniej. Mama, hula-hooperka i blogerka

W listopadzie 2018 roku minęło 6 lat, odkąd postanowiłam założyć blog. Maj 2019 nie stanowi więc jakoś specjalnie okrągłej rocznicy, ale zebrało mi się na podsumowania i bilanse. Przyszła do mnie ni stąd ni zowąd potrzeba nadawania nowych sensów swojej pisaninie. Czy iść dalej tą drogą, a jeśli nie, to którą właściwie? Ten wpis miał początkowo nazywać się „Manifest dojrzałej hula-hooperki, matki i blogerki”, ale kiedy tak sobie przeleżał w poczekalni prawie trzy miesiące, to totalnie zeszło z niego powietrze :) Zamiast manifestować cokolwiek, zapragnęłam po prostu powiedzieć: No, cześć! Co u Was słychać?

Sześć lat, i ile się zmieniło w tym czasie! I nie tylko to, że hula-hoop wyszło z cienia, trafiając w ręce wspaniałych ludzi, którzy rozwijają się i rozkwitają. Ile filmów się nakręciło, ile nowych stron, ilu nowych instruktorów, kursów, ile fajnych kółek można kupić w sklepach w P o l s c e – a 6 lat temu ich nie było, cytując klasyka: nie było niczego. I że dziś to poziom mamy taki, że czapki z głów same spadają. No i też ja się zmieniłam, moje otoczenie, plany.  (więcej…)

Hula-hoop sto lat temu (i więcej), czyli toczenie koła

Inspiracje do hula-hoopowej pisaniny biorą się czasem z całkowicie niepowiązanych z tematem obrazków z życia. Tak było i tym razem. Wieczorem, 12 listopada 2018 roku hula-hoopy sennie kurzyły się w kącie, a ja postanowiłam zobaczyć film dokumentalny Niepodległość. W jego powstanie zaangażowane było studio Grupa Smacznego, dla którego pracuję. Obejrzałam. Film polecam wszystkim, to pokolorowane ujęcia archiwalne z ciekawą narracją o odzyskiwaniu niepodległości przez Polskę po zakończeniu I wojny światowej. Większość tych materiałów filmowych po raz pierwszy ujrzała światło dzienne, wydobyte z wielu archiwów różnych krajów, a poprawiali je cyfrowo i przywracali im kolor moi znakomici koledzy i koleżanki. Dla mnie najbardziej fascynujące w tym filmie były sceny przedstawiające życie codzienne w Polsce sto lat temu. Sceny na targu, na łące, na ulicy. I właśnie około 21 minuty „Niepodległości”, we fragmencie mówiącym o Spiszu, Orawie i Śląsku, na ekranie pojawiają się chłopcy toczący hula-hoopy! Zabawne, że właśnie w filmie na stulecie odzyskania niepodległości, drewniane obręcze zagrały swój skromny epizod. Przypomniałam sobie o nim dzień później (więcej…)

Prezentownik hula-hoopera czyli coraz bliżej Święta

Udało się! W tym roku Mikołaj został zaopatrzony w prezenty dla bliskich na dwa tygodnie przed Gwiazdką, więc postanowiłam zrobić ultra-szybki research sieci, by przekonać się, czy istnieją podarki dla hooperów (i hooperek), takie tematyczne prezenty z prawdziwego zdarzenia. No bo jeśli już zaliczacie się do tej grupy – będących totalnie zakręconymi na punkcie hula-hoop, to prawdopodobnie pragniecie emanować tymże fiźlem na swe otoczenie :) I nawet ja, będąc umiarkowaną gadżeciarą, nie miałabym nic przeciwko, by włożyć wiele mówiący T-shirt lub napić się herbaty z wesołego hula-kubka. Ustroić się biżuterią z obręczami lub zawiesić u siebie hula-plakat. Zakasałam więc rękawy, by wyłowić hula-hoopowe perełki w odmętach internetu, bo nuż-widelec komuś się przydadzą pomysły na prezenty last minute, dla tych najmocniej wkręconych przyjaciół. (więcej…)

Tańcz i świeć. Hula-hoop ledowe

Bo kto nie lubi tańczyć i świecić się? Na tle zapadającego zmroku tworzyć świetliste okręgi. Zabawa światłem ma niesamowitą moc, fascynuje. I dlatego każdy, jak mniemam, hula-hooper chciałby mieć hula-hoop ledowe (no chyba że woli ogniowe, ale to trochę inna para kaloszy). LED to technologia i glamour. Światełka żarówek dodają blasku zwykłym lekkim kółkom i spełniają marzenia o obrazach malowanych w powietrzu. Ja przynajmniej marzyłam skrycie o tym sprzęcie i – wiecie co? Moje marzenie spełniło się 5 lat temu. (więcej…)