“DANCE FIRST. HOOP SECOND”

Zdanie niniejsze przeczytałam na blogu Hoop Revolution należącym do amerykańskiej “hooperki”, Anah Reichenbach, występującej pod pseudonimem Hoopalicious. “Hooperka” z niej świetna, blogerka… uduchowiona, jeśli ktoś chciałby poczytać. Wiele mówiące motto: “I hoop, therefore I am!” każe spodziewać się solidnej dawki “hoopo-zofii” i w istocie jest jej niemało.
(więcej…)

MOJE PIERWSZE

Chwila na wspomnienia. A właściwie to postanowiłam pójść za ciosem i rozwinąć myśl, która mnie nawiedziła przy okazji poprzedniego wpisu. Chodzi o jedno z najważniejszych spośród wszystkich “rodzajów” hula hoop, jeśli nie najważniejsze – bo dużo od niego zależy: to PIERWSZE.
(więcej…)

Mały jesienny przegląd sprzętu

Postanowiłam zrobić mały przegląd hula hoop. Tych, których nie posiadam, jak i tych, które mam w swojej małej kolekcji. Jeśli ktoś myślał, że hula hoop występuje w jednej tylko postaci, mylił się bardzo!

(więcej…)

O tym, jak u Chanel pohulali z torebką

Miłośników mody przez wielkie “M” uprzedzę od razu, że niniejszy artykuł jest mocno spóźniony w stosunku do bieżących trendów na wybiegach, a dotyczy rzeczy, która pojawiła się w kolekcji domu mody Chanel na początku października…

(więcej…)

Hula hoop w stylu vintage

Zachwyciły mnie! Dla miłośników staroci: hula hoop stylizowane na vintage, obsypane kwiatkami. Nic tylko wystroić się w suknie, sznur korali, rozpuścić włosy i pokręcić się z hula hoop w trawie!

(więcej…)

Małe koła dla dużych dziewczynek

Mini hoops! Nie doceniałam ich zupełnie, do chwili, aż wybrałam się na warsztaty z Vivian Spiral tego roku na Festiwalu Frog w Gdyni. Muszę przyznać, że były to świetne warsztaty, za które należą się organizatorom przepiękne ukłony.

(więcej…)

HULA HOOP? SAMO ZDROWIE

Przyznaję się bez bicia, że przed zapisaniem powyższego zdania nie skonsultowałam się z żadnym lekarzem i piszę na podstawie tego, co mówi internet i co widzę w lustrze, myślę w głowie, a czuję w duszy.

(więcej…)

Zaczynamy!

Kilka lat temu zakochałam się w hula hoop. Dzięki Justynie, bo ona pałała już wtedy uczuciem. Nie była to miłość od pierwszego zakręcenia, bynajmniej ze strony hula, które niczym kapryśna kochanka chciało być zdobywane, coraz bardziej przy tym uwodząc. Co oznacza, że raz po raz złośliwie upadało na ziemię po wykonaniu kilku chybotliwych obrotów wokół talii.

(więcej…)