Dlaczego warto chodzić na warsztaty, nawet gdy się hula-hoop dawno w ręku nie miało

Piszę posta w typie musztarda po obiedzie, za co przepraszam wszystkich wytrwałych czytelników. Winna nie-blogowania, nie-nagabywania, że macie tłumnie uderzać na Gdyński Weekend Kuglarski 2016 (Facebookowy czytelnik został poinformowany, bo Facebook ma przycisk “share”. Blog działa na WordPressie i żaden przycisk sam blogowpisa nie napisze. A mógłby!) i teraz siedzi, trochę zawstydzona, że mało było promocji i informacji, trochę przeszczęśliwa, bo przecież na te warsztaty pojechała, chociaż tylko jedne z bogatego programu GWK, i teraz pragnie się dzielić spóźnioną refleksją, wykorzystując swoje 5 minut przy komputerze. A zatem ku przestrodze, żeby następnym razem Wam się tak chciało jak i mi się zachciało! Czyli: dlaczego warto chodzić na warsztaty, nawet gdy się hula-hoop dawno w ręku nie miało? Odpowiadam w kilku punktach. (more…)

GDY NIE MA CZASU NA HULA-HOOP…

Moje blogowe zaległości osiągnęły punkt kulminacyjny (3 miesiące bez nowych wpisów? serio?!), chyba nigdy już nie wrócę do dawnej regularności… Z mojej perspektywy łatwiej być mamą hulającą niż mamą blogującą. Odstawiłam komputer zupełnie. Bo kiedy wracam z pracy, to wiem, że zostały mi jakieś dwie, max trzy godziny, które mogę spędzić ze swoim dzieckiem, zanim ułożę je spać. I nie chcę, żeby mój syn kojarzył te rodzinne popołudnia i wieczory z mamą przyklejoną do laptopa. Pozostaje też problemik marginalny, że jeśli włączony komputer znajdzie się w zasięgu małych synkowych rączek, dopadnie on klawiatury, wszystko przełączy, wyloguje, otworzy milion okien i na pewno coś zepsuje. Dlatego popołudniami nie włączam laptopa. Żegnajcie, facebooki, hulane filmiki, sklepy internetowe, żegnaj googlu! Witajcie klocki, książeczki i 8 zębów w uśmiechniętej paszczy :) (more…)

ABSURDALNIE Z HULA-HOOP? ORAZ WYNIKI KONKURSU!

Czyli o bardziej i mniej dziwnych czynnościach z wykorzystaniem hula! Sensownych i całkiem bezsensownych :) Ale najpierw słówko o konkursie. Dziękuję wszystkim, którzy zdecydowali się wziąć udział! Uśmiechałam się i zaśmiewałam. Wszystkim Wam – hulahooperom z wyobraźnią – chciałabym rozdać nagrody, ale niestety dysponuję tylko jedną – fajnym składanym kółkiem od HulaFit. I z pewnym zawstydzeniem przyznaję się, że nie potrafię wybrać najzabawniejszej i najkreatywniejszej odpowiedzi… Postanowiłam więc sprawy oddać w ręce losu. I tak oto komisja w składzie: mój syn Wiktor tuż przed udaniem się do krainy snu, wylosowała zwycięzcę spośród zgłoszonych odpowiedzi. Tamtadam! Posiadaczem nowiutkiego polypro HulaFit staje się Agnieszka Funia! Gratulacje! Mail już do Ciebie pędzi, a ja mam nadzieję, że kółko będzie się dobrze sprawowało :)

A teraz podsumowanie! (more…)

POLYPRO Z POLSKI. I KONKURS!

Dziś dyskusji o hula-hoop z polypro ciąg dalszy, czyli to, co – mam wrażenie – szanowne Czytelniczki (i Czytelników?) najbardziej kręci :) A zatem siadajcie wygodnie, bo będzie recenzja, a dla tych, którzy wytrwają do końca wpisu – także KONKURS! Mój pierwszy blogowy konkurs, więc sama nie mogę się doczekać! Ale do rzeczy. Dzięki poprzedniemu artykułowi o polypro ze Stanów (a dokładniej dzięki komentarzom od Soe), dowiedziałam się, że jednak rurka polypro dotarła do sklepu internetowego z Polski! Od razu postanowiłam zaprzyjaźnić się z marką HulaFit, która to tego typu kółko ma w swojej ofercie. W mojej głowie zrodził się szalony plan… a HulaFit zgodziło się udostępnić mi swoje kółko do przetestowania! I jest, już wypróbowane i czeka na nowego właściciela! (more…)

HULA-HOOP ZE STANÓW

Na początek – oczywiście 2016 – życzę Wam cudownego, pozytywnego, rozhulanego roku! Co do mojej nieobecności na blogu – nie będę strzępić literek, zbyt wiele się działo, pobyt w szpitalu, szalone świąteczne zakupy za pięć dwunasta, wyjazd, i znowu sobie obiecuję, że nie będę Hulajduszy zaniedbywać, i znowu jestem w niedoczasie, a już lada moment wracam do pracy i wtedy się zacznie… Ale do rzeczy, bo wpis będzie długi :) Otóż. Na Facebooku i na blogu reaktywowała się jakiś czas temu (przy okazji tzw. Czarnego Piątku) dyskusja na temat gdzie najlepiej kupić polypro – czyli lekkie i zwrotne hula-hoop z polipropylenu. Bo kiedy wgryźć się w temat – wszystkie drogi prowadzą za ocean. Kupować w Stanach czy nie kupować w Stanach? Już dawno miałam się podzielić z Wami swoimi doświadczeniami, może dla kogoś będą pomocne. (more…)

Urodziny!

Jak co roku, gdzieś w połowie listopada orientuję się nagle, że oto stuknął kolejny roczek mojej Hulajduszy. Nie mam daty “wpisu zero” w kalendarzu, nie pamiętam, kiedy dokładnie zaczął mi kiełkować w głowie pomysł na blog. To musiało być lato 2012 i odczuwałam wtedy złość, że w sieci dla polskich hooperów nic nie ma. Miałam potrzebę pisania. Chciałam coś zrobić dobrego dla społeczności hula-hoop. Minęły 3 lata i jak wiele zmieniło się przez ten czas! Przy okazji tych urodzin myślę bardziej o naszej społeczności niż o swoich postępach (postępach? Jakich postępach…?). Bo jest nas coraz więcej! (more…)

HULA-HOOP Z MARTĄ SZOTYŃSKĄ

Jesień to taka pora, kiedy coraz trudniej wychodzi się z kółkiem w plener. Znamy to doskonalne: krótsze dni, grubsze kurtki i wszechogarniająca niechęć do robienia czegokolwiek. Na jesienne przesilenie nic nie pomaga bardziej niż zapisanie się na ulubione zajęcia ruchowe, na przykład do szkoły tańca. Karnet zobowiązuje, w deszcz i ziąb wychodzimy z domu, żeby wrócić z ładunkiem pozytywnej energii i bez kalorii, co to zostały spalone. Piszę o tym (a właściwie przypominam niezdecydowanym, bo na Facebooku już o tym trąbiono), dlatego że właśnie teraz w Gdańsku można dołączyć do poniedziałkowych zajęć z hula-hoop, które prowadzi Marta Szotyńska w Akademii Artystycznej! Takiego kursu hoop dance jeszcze u nas nie było – w ciepłej sali, pod okiem doświadczonej instruktorki, nic, tylko tańczyć, uczyć się, kręcić! (more…)

Gdyński Weekend Kuglarski Jesień 2015

To już jutro! Rusza kolejna edycja Gdyńskiego Weekendu Kuglarskiego. Dzisiaj tylko krótka notka o tym, co będzie się działo hulahoopowego, bo o tym, że wszelakich akcji i atrakcji z różnych dziedzin kuglarstwa będzie dostatek –  to się rozumie samo przez się :) Szykuje się naprawdę mocne wydarzenie. Już na etapie przygotowań udało się pozyskać dofinansowanie ze społecznej zbiórki – na portalu wspieram.to. Organizatorzy zebrali więcej środków niż założyli, co oznacza, że kuglarska brać ma się dobrze i potrafi wspierać się w słusznym celu :) na pewno nie zabraknie więc tej pozytywnej atmosfery, która towarzyszy od początku gdyńskim spotkaniom. Ale do rzeczy. Najważniejsze informacje dla nas – ludzi z kółkami, w kilku punktach. (more…)

A gdyby tak… hula w grupie?

Aktualności na blogu są odmierzane przez progres mojego syna. Dla porządku więc wspomnę, że cwaniak nie tylko nauczył się już raczkować, ale też podnosić na nóżkach. Jesteśmy więc na etapie “Mamo miej oczy wkoło głowy” – większość dnia spędzam na ratowaniu dziecka przed bolesnymi zderzeniami z podłogą a psa przed małymi rączkami ciągnącymi za uszy. I małego człowieka przed stratowaniem przez dużego psa. I tak dalej. O regularnym hulaniu mogę zapomnieć… A czas pędzi i gna. Wraz z nastaniem września (i jesieni) we wszystkich szkołach tańca ruszają nowe kursy, i kuszą. Facebook reklamuje je na prawo i lewo. Marzy mi się powrót na dancehall i hulanie w grupie. Przy okazji – pamiętacie, że w Akademii Artystycznej można tańczyć z hula-hoop w każdy poniedziałek z Martą Szotyńską? (more…)

SAMSUNG CSC

Ten wpis zainspirowany jest artykułem “Mama needs her hooping time”, którego autorką jest Shea Brock, i który przeczytałam niedawno na Hooping.org. Zresztą samo życie taką mi pisaninę dyktuje :) Mama potrzebuje czasu na hula-hoop! Potrzebuje aktywności, żeby mieć coś swojego, żeby zachować dobrą formę i sylwetkę, a hula-hoop to dobrodziejstwo dla maminego ciała i ducha. Jednak kiedy program dnia nieodwracalnie się zmienia, a właściwie ustala się na gorąco, trudno tych parę chwil wygospodarować na ćwiczenia. Parę chwil…? Potrzebuję około godziny, a synek nigdy mnie nie informuje czy bieżąca drzemka będzie trwała godzinę – czy dziesięć minut. 10 minut w nerwowym oczekiwaniu czy z drugiego pokoju dobiegnie płacz – to nie całkiem wymarzony trening. (more…)