Indianie tańczą z hula hoop

Indianie tańczą z hula hoop

Niedawno przeczytałam o Światowych Mistrzostwach w Hoop Dance organizowanych przez Muzeum Heard (Heard Museum’s World Championship Hoop Dance Contest) w Phoenix w Arizonie. W tych zawodach tancerzami są rdzenni Amerykanie. Niezwykłe jest to, że sam taniec z obręczą służy symbolicznej narracji. A barwne stroje Indian, sposób, w jaki się poruszają, tradycyjne kroki i podskoki oraz muzyka (przede wszystkim bębny) – tworzą prawdziwy spektakl hoop dance, który jednak niewiele ma wspólnego z tańcem z hula hoop. Bo taki taniec z obręczą różni się diametralnie od współczesnego, zaczynając od tego, że tancerz nie kręci kołem na biodrach czy barkach, lecz raczej zaplątuje się i wyplątuje (zupełnie bez wysiłku i wcale nie potykając się o własne stopy!) z bardzo małych kółek. Albo buduje wokół siebie skrzydła, kule i tym podobne cuda z licznych obręczy. Oglądając wyczyny mistrzów hoop dance 2013 już wiedziałam, że będę musiała sprawdzić, skąd wzięła się tradycja takich zawodów i jak daleko wstecz sięga taniec z obręczą w historii Amerykańskich Indian. Podstawowym źródłem informacji okazała się strona internetowa Muzeum Heard.

Dość powiedzieć, że taniec z obręczami ma długą historię. U jego korzeni leży przekonanie o symbolicznym znaczeniu obręczy, która w wielu różnych kulturach (nie tylko Indian) odwzorowuje kolisty cykl przyrody w rytmie pór roku, zmienność dnia i nocy czy dopełnianie się obu płci. Niektórzy rdzenni Amerykanie traktują taniec z hula hoop jako część uzdrawiającej ceremonii dla odzyskania równowagi i harmonii świata (taka ceremonia jest jednak chroniona przed wzrokiem nie należących do wspólnoty).

Jedna ze współczesnych teorii (znaleziona w Wikipedii) przekazuje podanie zaczerpnięte z wierzeń kultury Anishinabek, w którym występuje Manitou (czyli tajemnicza siła przenikająca przyrodę, a uosobiona w różnych jej przejawach) zwany Pukawiss, legendarny wynalazca tańca z obręczą. Był to duch, który urodził się i żył wśród ludzi, ale fascynowały go zwierzęta, więc namiętnie je obserwował, rezygnując z wszelkich innych aktywności. Naśladując sposoby poruszania się zwierząt nauczył się tańczyć. Jego uniwersalny taniec czerpał z zachowań orłów w locie i królików hasających w wysokich trawach. I wielu innych. Wkrótce Pukawiss znalazł naśladowców. Jego sława dotarła do innych wiosek, zaczęto przygrywać mu na bębnach i flecie. W swoje opowieści tancerz wplótł losy i zachowania ludzi. Wtedy też zaczął używać obręczy, które były niezawodnym narzędziem do objaśniania problemów. Tłumaczyły obrazowo, że każdy problem wraca po okręgu do człowieka, który go wywołał, a każda krzywda rodzi kolejną krzywdę, by na końcu dogonić własnego kreatora. Tyle legenda.

Prawdopodobnie jednak występy z kołem zapoczątkowało plemię Taos Pueblo z Nowego Meksyku, gdzie tańczący przechodził przez obręcz. Tańce-opowiadańce rozprzestrzeniały się szybko i musiały być bardzo popularne. Wciąż uprawia się je podczas tradycyjnych zebrań zwanych pow-wow, zjazdów plemiennych połączonych ze zbiorowymi tańcami, śpiewami i ceremoniami, oraz na specjalnie organizowanych zawodach w całej Ameryce Północnej.

Na blogu jednego z tancerzy przeczytałam: “Rdzenny amerykański taniec z obręczą to coś więcej niż sport. To sposób na snucie opowieści, to nasza kultura, nasz łącznik z przeszłością, sposób na przekazywanie wiedzy z pokolenia na pokolenie, zrozumienie, że w okręgu wszystko jest połączone, wiedza, że niektóre rzeczy nie mogą być wymuszone, kupione czy sprzedane. To radość, że nasz taniec przetrwa dłużej niż my. I co najważniejsze, nie może być skradziony ani zagarnięty przez nikogo”.

Współczesne mistrzostwa łączą tradycje międzyplemienne (tancerze zawsze wplatają do swych występów elementy własnych małych kultur) z oryginalnym zdobnictwem i niesamowicie zawiłymi sekwencjami kroków. Tancerze używają od 4 do 50 obręczy na raz manipulując nimi często w taki sposób, by zilustrować wybrany wzór, na przykład motyla, orła, kojota czy węża. Najmłodsze pokolenie tancerzy, które hoop dance uczy się od starszyzny czasem do swoich pokazów włącza elementy współczesnego tańca, na przykład hip-hopu. Ocenie podlega pięć umiejętności: precyzja, poczucie rytmu, widowiskowość, kreatywność i szybkość.

Jednym z najważniejszych tancerzy tego nurtu jest Jones Benally (Dine), który tańczy z obręczą od ponad 75 lat (!) podróżując po całym świecie a także uczestnicząc we wspomnianych ceremoniach uzdrawiania. Ma już ponad 90 lat, nadal tańczy oraz pracuje w Indiańskiej Klinice Indian Health Services Clinic.

Przez wieki tradycyjny indiański hoop dance był domeną mężczyzn i dopiero w ostatnim dwudziestoleciu występować z obręczą zaczęły kobiety. Wzrost kobiecej aktywności w tej dziedzinie zapoczątkowała w 1994 roku Jackie Bird, a w 2000 pierwsza kobieta, Kanadyjka Lisa Odjig, została mistrzynią hoop dance. Zobaczcie panie tańczące w Wisconsin dla ochrony swojego środowiska na Hooping.org.

Ostatni, dwudziesty trzeci festiwal World Championship Hoop Dance Contest odbył się niedawno, bo 10 lutego 2013 w Phoenix i udział wzięło w nim 70 tancerzy z całej Północnej Ameryki. Zwyciężył, po raz szósty z rzędu Derrick Suwaima Davis (Hopi/Choctaw). Tutaj możecie zobaczyć jego występ (a także występy innych nagrodzonych) wart 3500 dolarów, bo tyle wynosi główna nagroda. Nie licząc respektu ze strony społeczności Indian. Jak się domyślam, bezcennego. Poniżej na zdjęciu Derrick (autorem fotografii jest Aleksander C. Kafka)

indian hoop dance

 

Na koniec mam dla Was ciekawe połączenie Indiańskiej tradycji hoop dance i popkultury – teledysk do piosenki “Big Hoops (Bigger the Better)” w wykonaniu Nelly Furtado, w którym wystąpili dwaj amerykańscy tancerze z obręczami, Kevin i Violet Duncan. Magia kolorów, współczesne kreacje i tradycyjne elementy dają całkiem ciekawy efekt (nawet jeśli piosenka taka sobie i wcale nie opowiada o hula hoop, a w teledysku lokują produkty, ech!).