A gdyby tak… uciec z cyrkiem? Jelena Znaor i spełnione marzenie (z hula hoop)

A gdyby tak… uciec z cyrkiem? Jelena Znaor i spełnione marzenie (z hula hoop)

Uciec z cyrkiem… Zastanawialiście się kiedyś, co to właściwie oznacza? Komu nie przemknęło przez myśl, by spróbować tego cygańskiego życia? Być na moment tą pięknością z olśniewającym uśmiechem, w obcisłych trykotach, co kręci na sobie po kilkadziesiąt hula? Światła reflektorów, arena, zapach starego namiotu. Atleci, iluzjoniści, klauni. Ucieczka z cyrkiem to trochę stereotyp, trochę tęsknota za romantyczną przygodą, o którą jednak łatwiej w filmie, niż w życiu. Bo i cyrk dziś cyrkowi nierówny. Mimo to czasem cyrkowa przygoda się przydarza, gdy się człowiek najmniej tego spodziewa. Mam nadzieję, że zainspiruje Was w równym stopniu, co mnie, opowieść, której główną bohaterką jest Jelena Znaor.

Jelenę poznałam jakieś dwa lata temu (pisałam o tym w takim oto poście) i od tego czasu podglądam przez Facebooka jej dokonania i mocno jej kibicuję. To przesympatyczna, bardzo otwarta i bardzo pozytywna osoba. Trenuje z hula od ponad sześciu lat. Z wykształcenia psycholog, swój czas dzieli pomiędzy firmę, którą prowadzi z chłopakiem, i hula-hoop. Robi i zdobi obręcze, występuje, prowadzi warsztaty. Jak to się stało, że dostała angaż w cyrku?

Najpierw trafiła na przesłuchania do chorwackiego Mam Talent – trochę przypadkiem. Otrzymała zaproszenie w takim momencie swojego życia, gdy hula-hoop odchodziło na dalszy plan. Zdecydowała się pójść na casting. Mówi, że nie miała żadnych oczekiwań, postanowiła się dobrze bawić na scenie i – uwiodła jury tak, że z miejsca wręczyli jej złotą kartę, która zabrała ją prosto do półfinału. Zdjęcie Jeleny obsypanej złotym confetti obiegło internet. Dzięki głosom widzów przeszła do finału, gdzie ostatecznie zajęła siódme miejsce. Niebywały sukces wśród hula-hooperów startujących w talent show! Tam dosięgnął ją radar Hooping.org – największy hula-hoopowy portal na świecie wyróżnił ją nominacją do Hoopie Awards 2017. Czytelnicy zadecydowali o przyznaniu jej nagrody w kategorii Promowanie Hula-Hoop. I tak cały hulahooperski krąg usłyszał o Jelenie Znaor. A jej wtedy wcale już nie było w Zagrzebiu, gdzie zwykła mieszkać i pracować.

Bo w międzyczasie stanęła przed trudnym wyborem. Najpierw przyszedł email z propozycją, którą Jelena z góry odrzuciła. Ale już kolejnego dnia pojawiły się wątpliwości, bo może właśnie rezygnuje z jedynej takiej szansy w życiu? I najpierw nieufnie (bo jeśli to żart?), potem już z pełnym przekonaniem podjęła rozmowy z Capital Circus of Budapest i nie minął ni miesiąc, kiedy znalazła się w stolicy Węgier – gdzie spędzić miała kolejne dwa.

Czy czuła się jak romantyczna uciekinierka?

„Na dwa miesiące zostawiłam rodzinę, chłopaka, pracę i przyjaciół, zatem faktycznie można by powiedzieć, że uciekłam z cyrkiem! – śmieje się Jelena. – Znalazłam się w otoczeniu artystów pochodzących z rodzin, które od pokoleń zajmują się sztuką cyrkową – w przeciwieństwie do mnie”.


Foto: Tina Lončar

Budapesztański cyrk jest przesiąknięty klimatem przedstawień cyrkowych, które się pamięta z dzieciństwa, chociaż nie ma namiotu, a arena znajduje się pod dachem (to jedyny „stacjonarny” cyrk w środkowej Europie). Szczyci się ponad stuletnią tradycją, założony został w 1889 roku. Znajduje się w bodaj najpiękniejszym parku Budapesztu, tuż obok słynnego kompleksu term i basenów, Szechenyi, w rejonie ogrodu zoologicznego.

„Od dziecka wyobrażałam sobie cyrk jako pozytyne, kolorowe miejsce, w którym mieszkają ludzie o niesamowitych umiejętnościach, miejsce niedostępne dla zwykłych ludzi, jak my. Nigdy nie marzyłam o tym, by być jego częścią, bo przecież nie miałam żadnej styczności z cyrkiem, kiedy dorastałam, a hula-hoop trafiło do mnie z całkiem innych powodów. Moim celem była gimnastyka i dobra zabawa, a sztukę cyrkową odkryłam dopiero kilka lat temu, kiedy dołączyłam do grupy Traumatic Arts” – mówi Jelena.

A jaki jest budapesztański cyrk od kuchni? Jelena, wyjeżdżając na Węgry, spodziewała się spartańskich warunków. Jej zaskoczenie było ogromne, kiedy zobaczyła pokój z wypisanym na drzwiach własnym nazwiskiem. Wkrótce też dowiedziała się więcej o programie, do udziału w którym została zaproszona. Przedstawienie pomyślane zostało jako swego rodzaju hołd dla sztuki cyrkowej w obu jej odsłonach: tradycyjnej i nowoczesnej, a także jako wspólne przedsięwzięcie krajów Europy środkowej, rozumianej jako kraje sąsiadujące z Węgrami i członkowie Grupy Wyszehradzkiej (w tym Polska). Mottem przedstawienia uczyniono hasło: „Respect Your Culture! Love Your Circus Art!”. Cyrk bez granic, geograficznych i granic ludzkich możliwości. Jelena poczuła się zaszczycona faktem, że wybrano ją, by reprezentowała swój kraj w tym przedsięwzięciu.


Fot: Fővárosi Nagycirkusz

Ale ten cyrk to nie tylko ludzie.

„Capital Circus of Budapest to klasyczny cyrk – w znaczeniu, że w programie znajdują się występy z udziałem zwierząt. Muszę przyznać, że na początku byłam niemile zaskoczona, kiedy dowiedziałam się, że takie sztuczki będą też włączone do naszego show. Poznałam właścicieli konia, słonia, psa i gołębi oraz ludzi, którzy się nimi zajmują. Mimo że na codzień byłam świadkiem dobrego traktowania zwierząt i wielkiej miłości, którą wszyscy zaangażowani dażą swoich podopiecznych, to nadal jestem zdania, że miejsce zwierząt nie jest w cyrku. Zwłaszcza że ludzkie ciało może służyć tak niewiarygodnym rzeczom, w które nie uwierzyłabym, gdybym ich nie zobaczyła na własne oczy. Poznałam ludzi, którzy występują w Cirque du Soleil i była zaskoczona, jak bardzo są to normalne osoby, bez jakichś specjalnych magicznych, wrodzonych cech. Oni spędzili większość życia w cyrku, trenując swój umysł i ciało, i mogą teraz reprezentować sztukę cyrkową w najlepszy możliwy sposób.”

Jednocześnie wiedziała, że czeka ją mnóstwo pracy, by w kilka dni doszlifować swój akt przed premierą. A więc próby, próby, próby, a potem premiera, którą wspomina jako jeden z najlepszych występów w życiu – mówi, że wewnętrzne uczucie dumy, jakie ją rozpierało, znalazło potwierdzenie w reakcji widowni, która nagrodziła ją głośnym aplauzem.

„Większość czasu czułam się, jakbym żyła w jakimś niewiarygodnym śnie i starałam się to wykorzystać najlepiej jak potrafię. Poznałam wspaniałych ludzi z całej Europy, mogłam mieszkać, pracować i trenować z artystami, którzy występowali na arenach całego świata. Zagraliśmy nasz program 67 razy w ciągu półtorej miesiąca, co zdecydowanie podszlifowało moje hulahooperskie umiejętności, a także udoskonaliło moją świadomość bycia na scenie i kontakt z publicznością. I jeśli dostałabym kolejną propozycję angażu w cyrku, serce by od razu powiedziało: tak!, ale… musiałabym to mocno przemyśleć, bo choćbym nie wiem jak chciała, granie nawet po 3 przedstawienia dziennie dla osoby z cukrzycą, z którą żyję od 8 lat, to nie jest taka prosta sprawa. Mimo to nie żałowałam ani chwili, że przeprowadziłam się do cyrku. I nadal trudno jest mi uwierzyć, że jedno plastikowe koło może aż tak zmienić całe życie. Doświadczenie, które zdobyłam, przeszło moje wszelkie oczekiwania, a najważniejsze są dla mnie przyjaźnie, które zostaną na zawsze. I tyle cudownych wspomnień, do których całe życie będę się uśmiechać”.

O swojej cukrzycy typu 1 mówi całkiem otwarcie i jest szczęśliwa, że uwaga mediów, która się w pewnym momencie na niej skupiła, pozwoliła powiedzieć głośno ludziom, którzy zmagają się z podobnymi chorobami, by zawsze robili to, co kochają, cieszyli się życiem, sięgali po niemożliwe. Po występie w Mam Talent usłyszała od wielu cukrzyków, że dodała im odwagi i zainspirowała do działania. Zresztą Jelena wierzy, że hula-hoop może mieć pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne i dlatego (jako dyplomowany psycholog) nazwała swój hula-hoopowy ruch Hoopnotic Therapy. Bo, kto wie, może kiedyś zostanie uznany jako jedna z oficjalnych praktyk terapeutycznych. Przecież tak właśnie to działa.


Video „Razglednica Zagreba” / Jasmin Krpan

Ach tak, miało być o cyrku. Myślę, że jeszcze będzie, bo temat mnie wciągnął i mimo że piszę ten artykuł już chyba miesiąc, to czuję, że pozostało jeszcze wiele do odkrycia. A zatem: uciekać, nie uciekać?

 

Dziękuję Jelenie Znaor za odpowiadanie na moje pytania i jej ogromny entuzjazm dla tegoż pisania :)

Korzysałam też z wywiadu dla Hooping.org, oraz wpisów z bloga Hoopnotic Therapy

Zdjęcia wypożyczone z Facebooka Hoopnotic Therapy

Zdjęcie główne: NovaTV

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Save